W lutym 2024 r. w Korytnicy, we współpracy z lokalnym lekarzem weterynarii, odłowiliśmy goldenkę. Nie było łatwo, bo sunia opanowała sztukę ucieczki i uników do perfekcji. Mieszkańcy wsi twierdzili, że sunia błąka się po okolicy od około roku, nikt jej nie znał i nikt nie wiedział, skąd się tam wzięła. Według ich relacji zimowe dni sunia spędziła w zaspach śnieżnych. Od stycznia 2024 r. dokarmiał ją miejscowy proboszcz, który zawiadomił gminę.
Jej dotychczasowe życie nie należało raczej do łatwych. Patrząc na jej obwisły brzuch i wyciągnięte sutki, nietrudno się domyślić, że rodziła wiele razy. Skóra była tak rozciągnięta, że Santa musiała przejść zabieg plastyki listwy mlecznej. Sunia w obecności człowieka próbowała stać się niewidzialna, przy dotyku zamierała, nie szukała kontaktu. Potrzebowała ogromu czasu i cierpliwości. Z dnia na dzień jej zachowanie się zmieniało, stawała się towarzyska i radosna. Dużym wsparciem w tym okresie były i nadal są dla niej inne stabilne psy, które stara się naśladować.
Santa świetnie dogadywała się z psami, jednak polowała na mniejsze zwierzęta (koty, podloty, itp). Nie była też fanką samochodów i ruchu ulicznego. Zdecydowanie lepiej odnajdowała się w spokojnym miejscu z dala od miejskiego zgiełku. Santa w pierwszych dniach w domu tymczasowym wykazywała dużą tendencję do ucieczek z podwórka czy z domu. Sunia długo mieszkała samotnie na ulicy i musiała sobie radzić więc była bardzo pomysłowa i zaradna.
Santa miała bardzo dużo problemów zdrowotnych, z większością udało się uporać. Niestety pod koniec Santa zachorowała na nowotwór jamy nosowej, do którego dołączyła sepsa.
20 lipca 2025 r. Santa odeszła za Tęczowy Most.


